2014-01-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| La danse macabre... (czytano: 813 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: https://www.youtube.com/watch?v=Z-lWYqzakko

Życie potrafi zaskakiwać.
Potrafi też dać pałką w łeb lub po oczach.
Czasami te dwie rzeczy (zaskakiwanie i pałka) się łączą...
Dzisiaj szłam sobie w Krakowie ulicą Rakowicką (zawsze tak sobie wmawiam - mój osławiony krakowski szowinizm - że każdy Polak zna z nawy chociażby cztery polskie cmentarze: Powązki, Łyczaków, cmentarz na Rossie i Rakowice właśnie).
Aura naprzeciwko bramy cmentarnej iście cmentarna - kwiaciarnie, zakłady pogrzebowe i zakłady kamieniarskie. I wille, bo Rakowice były kiedyś taką majętną przedmiejską enklawą.
Nagle zadzwonił telefon, więc wyłowiłam go z torby, odebrałam i konwersuję.
A ponieważ mamy zimę, to na głowie miałam czapkę-kapelutek i rondkiem tej czapki niechcący włączyłam sobie tryb głośnomówiący. Nie lubię go, więc przeprosiłam siostrę, z którą rozmawiałam, opuściłam oczy na klawiaturę i przełaczyłam na tryb normalny.
Kiedy po wykonaniu tej nieskomplikowanej operacji podniosłam oczy, autentycznie zamarłam. A potem dostałam głupawki.
Czemu?
Otóż po podniesieniu głowy i oczu zobaczyłam tańczące wokół mnie (no dobra - przed moimi oczami) trumny!
Uprzedzam pytania - niczego nie paliłam, niczego nie piłam... widziałam to, co widziałam, a zarazem to, co tam się rzeczywiście znajdowało.
A znajdowała się tam duża przeszklona gablota o kształcie pięcio, czy sześcioboku, wielkości i wysokości słupa ogłoszeniowego (nie, jednak przekrój miała większy), a na każdej ścianie tego wieloboka, za szybą znajdowała się trumna.
Eleganckie, na wysoki połysk, czarne i w szlachentych brązach; część ekspozycji stanowiły wieka, a część spodnie części z pięknie wyeksponowanym wystrojem: czarno-srebrne koronkowe poduszki, czarno-srebrne róże podtrzymujące materię, którą obito wnętrze... Słowem - wypas!
A wszystko to kręciło się wokół własnej osi.
Duża, naprawdę duża rzecz!
Kiedy już ochłonęłam, zarykując się ze śmiechu, opisałam to, co było dane mi ujrzeć siostrze i wróciłam do spraw żywych.
Hmm... coś takiego mogłoby się przyśnić i nie byłby to sen miły.
Realistyczny też by nie był. To był czysty surrealizm.
W Krakowie.
Na ulicy Rakowickiej.
Miłego wieczora:)
W linku piosenka ulubiona od lat dwudziestu trzech :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Tr (2014-01-29,22:18): Wybrałaś coś? mamusiajakubaijasia (2014-01-30,09:07): @van, lekka makabreska :) amd (2014-01-30,09:53): Bałem się że dostałaś w Krakowie pałką w łeb co Ciebie kompletnie zaskoczyło. Jak to dobrze, że to tylko chodziło o tańczące trumny :-) Gerhard (2014-01-30,09:57): Ech ten marketing. Przyznam, że to jeden z oryginalniejszych pomysłów na promocje ;) jacdzi (2014-01-31,10:23): Od przybytku glowa nie boli ;-)
|