2013-12-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Urodziny... (czytano: 734 razy)

Wczoraj obchodziliśmy spóźnione (ale szczere) urodziny moich starszych synów. (No cóż, remont kuchni nieco się nam przedłużył).
Urodziny, jak to urodziny - dość specyficzna impreza, ale dzieci zawsze się cieszą.
Nawet z byle jakiego tortu.
Zresztą nie o tort tu chodzi. Bardziej o gości, o dawno nie widziane ciocie, a trochę też o prezenty (ale to mniej. Tęsknota za ciociami była zdecydowanie większa).
Kiedy zjedliśmy już, co było do zjedzenia (no cóż, w okolicach Mikołaja nawet największe słodyczowe łasuchy odczuwają pewien przesyt słodyczy), udaliśmy się gromadnie do naszego (rodziców dostojnych jubilatów) pokoju, w którym to pokoju stoi pianino.
Zaczęło się nieśmiało i niewinnie.
A potem - z każdą chwilą, chciałoby się rzec - rozkręcaliśmy się coraz bardziej.
A że rodzina taka nie do końca typowa, to i impreza typowa być nie mogła.
Nikt nie spodziewał się tego, co już za chwilę może się wydarzyć.
No i się wydarzyło:)
Jasiu gruchnął na pianienie Warszawiankę, a my ochotnie podjęliśmy śpiew:)
Moja siostra i ciocia Bogusia zdumione były tylko przez chwilę:)
Potem dołączyły do radosnych pień.
Następnie była Rota, Kadrówka, Pierwsza Brygada (oczywiście śpiewane gromkim głosem z głębi trzewi), a potem ktoś - chyba moja siostra - rzucił niewinne z pozoru pytanie o Międzynarodówkę:)
No to ryknęłyśmy pełną piersią:)
I to był ten moment, kiedy muzyk bezwładnie opuścił ręce, zrobił wielkie oczy i zapytał słabym głosem "Co to jest? Nie znam tego".
Wytłumaczyłam dziecku co to za pieśń, budząc tym samym w jego spojrzeniu grozę pomieszaną z politowaniem, a my wróciłyśmy do gromkich ryków (trochę mi wstyd, bo pełnego tekstu Międzynarodówki zapomniałam. Na szczęście ciocia Bogusia ratowała sytuację).
Dopiero dziś oglądając zdjecia uświadomiłam sobie znaną prawdę, że jak Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera:)
Kazda normalna rodzina, ba, każde normalne towarzystwo, w miarę rozwoju imprezy doszłoby do piosenek biesiadnych.
A my?
Warszawianka, Rota, Międzynarodówka...
PS. Piotrek Warszawiankę i Rotę zniósł mężnie. Przy Międzynarodówce wymiękł:)
PS.2. Ciocia Bogusia jest ZUPEŁNIE NORMALNA i generalnie śpiewów nie uskutecznia. To nasze szaleństwo jej się udzieliło.
Myślę, że gdyby Dominika była z Tomkiem (swoim 1,5 rocznym synem), to też by się aż tak nie wyluzowała. Jednak obecność własnego dziecka potrafi mocno człowieka osadzić:)
Fotka: Piotrek zachowuje stosowny dystans do naszych wokalno-ideologicznych wystąpień:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jann (2013-12-09,18:38): Wy Krakusi czapkę z pawim piórem nosicie z fasonem i do pieśni patriotycznej nawykli, tu na Mazowszu skonczyło by się co najwyżej melancholijnym "Góralem..."a dla starszych symów załączam życzenia. Pozdrawiam alchemik (2013-12-09,19:14): Na policję bym dzwonił gdyby ktoś mi za ścianą Międzynarodówkę śpiewał. Ale z tęsknotą wspominam śpiewane Hej sokoły o czwartej nad ranem płynąć przez zalew Soliński jakieś piętnaście lat temu. Gerhard (2013-12-09,19:46): Przekaż spóźnione ale szczere życzenia swoim Synom. Oby nigdy nie musieli śpiewać/słuchać Międzynarodówki, w sytuacji innej niż rodzinna głupawka. jacdzi (2013-12-09,21:12): Nawet jesli wokalnie sie nie chcial zbytnio angazowac to pewnie akompaniowal Wam dzielnie DamianSz (2013-12-09,22:08): Urodziny świetujecie a nie imieniny ? -) mamusiajakubaijasia (2013-12-09,23:31): W przypadku dzieci świętujemy urodziny. W przypadku naszym nie świętujemy nic :) paulo (2013-12-10,08:44): patryjotyczna rodzinka :) Henryk W. (2013-12-12,12:26): :):) Grażyna W. (2013-12-15,10:27): Gabrysiu, po prostu jesteście jedyni w swoim rodzaju, niepowtarzalni i na pewno niepospolici :) życzonka dla super dzieci :)pozdrawiam serdecznie
|