2013-02-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pierwszy start w 2013 roku :) (czytano: 591 razy)

Trochę kilometrażowo odpuściłem ostatni tydzień ze względu an to, że planowo weekend miałem spędzić w samochodzie zamiast długiego - niedzielnego wybiegania postanowiłem wystartować na 5 km podczas cyklu zBiegiemNatury w Olsztynie.
Plany ostatnich treningów pokrzyżowała nieco pogoda. W głębi duszy liczyłem, że już opady śniegu nie przykryją Warszawy jednak była dopiero połowa lutego, a przecież nie raz zdarzał się padający śnieg w marcu. Trzeba było się dostosować do warunków. Tydzień nie był zbyt skomplikowany. Rozbiegania, siła biegowa, bieg ciągły w drugim zakresie, lekkie odpuszczenie i start na 5 km w Olsztynie, który miał skazać mi miejsce w którym właśnie się znajduje.
Wtorkowa siła biegowa była niezwykle ciężka i... bezsensowana. Wykonywałem ją na podbiegach Agrykoli. W planach miałem 10x300/300 ale śnieg świeży który spadł sprawiał, że biegało się niezwykle ciężko i nogi uciekały na boki. Nie kształtowało to w żaden sposób techniki, w małym stopniu siłę a w wielkim stopniu "głowę" :)
W związku z tymi opadami środowy trening drugiego zakresu postanowiłem zrobić na bieżni mechanicznej na siłowni do której jestem zapisany. Na pewno nie jest tak samo jak na świeżym powietrzu ale wybrałem mniejsze zło. Zanim dokonałem tego wyboru sprawdziłem możliwe drogi biegania BC2 ale wszystko przykryte było świeżym śniegiem.
Biegało mi się ciężko i chyba błędem było to, że po niedzielnym ciężkim treningu miałem tylko poniedziałek luźniejszy i wtorek/środa znowu mocno. Pobiegłem 4 km po 4:00 i 8 km po 3:55 ale kończyłem na tętnie 167 :/
Czwartek, piątek i sobotę naprawdę odpuściłem aby mieć nieco świeżości na niedzielne szybkie 5 km.
Zawsze ciężko biega mi się w zawodach, które też organizuje. Ciężko skupić się na rozgrzewce tym bardziej, że na zimnie stoi się kilka godzin przy rozkładaniu sprzętu i biegach dzieci i młodzieży.
Krótkie rozbieganie przed, szybkie ubranie kolców, jedna przebieżka i już stoję na starcie. Kolce wiekowe bo mam już je ok 5 lat ale za to starty można policzyć na palcach jednej ręki. PUMY ze starej kolekcji, które dostałem od Pawła Januszewskiego. Mam w nich wkręcone głownie kolce 3 mm ale kiedyś (nawet niepamiętam kiedy) wykleciłem w jednego buta 4 kolce 9 mm i w drugiego 2 kolce 9 mm. Na nich powierzyłem przyczepność na ośnieżonej trasie biegu :) dosyć naiwnie...
Wystartowaliśmy żwawo ale kontrolowałem tempo od samego początku. Ustawiłem sobie na Garminie pokazywanie tempa danego kilometra chociaż na ciężkiej trasie w Olsztynie gdzie trasa jest mocno pofałdowana było to mało sensowne.
Nie znałem prawie żadnego zawodnika. Widziałem tylko, że dwóch pierwszy który pobiegli od razu za mocno (Pieterczyk i Pszczółkowski) są poza moim zasięgiem. Na ok 300 m od startu zauważyłem, że rozwiązał mi się but. Chyba po raz pierwszy w życiu. Już po 700 m biegłem w okolicach 5-6 miejsca z tempem 3:25-3:30 km. Kolce trzymały się nieźle i już na 1 km wiedziałem, że mogę powalczyć o pierwszą trójkę gdyż na podbiegu zostało nas już tylko trzech i słyszałem z tyłu cichnący głos oddechu biegaczy co oczywiście oznaczało, że się od nich oddalam. Już na 2 km zostałem tylko z jednym zawodnikiem i razem biegliśmy obok siebie niemal 2 km, aż na 3 km trasa zwężała się do ścieżki jednoosobowej. Wtedy poczułem, że tempo jest zbyt słabe. W dodatku zauważyłem kątem oka że zawodnik z pozycji 5 i 6 powoli się zbliża do mnie. Gdy nadarzyła się okazja awansowałem na 3 miejsce. Wiedziałem o czekającym mnie mocnym podbiegu w okolicach 4 km zatem musiałem skupić się by zgubić rywala przed tym miejscem. Na szczęście udała się ta sztuka i na podbiegu miałem ok 5 s przewagi nad nim. Później już tylko mocny zbieg i ok 300 m finisz. Udało się utrzymać miejsce na podium i zameldować się na mecie z wynikiem 18:21, który nieprzyjemnie mnie zdziwił.
Dopiero później przeanalizowałem wyniki mojego biegu i okazało się, że co miesiąc w Olsztynie meldowałbym się w czołówce a warunki w niedzielę były naprawdę ciężkie. Fajnie, że się pościgałem. Mogłem poczuć znowu uczucie mocy w noga po wielu miesiącach truchtania :) Znowu czuje się mocny i ten start dał mi poczucie pewności siebie.
Trasa w Olsztynie selektywna bardzo ale przez to ciekawa.
Moje treningi z poprzedniego tygodnia:
Poniedziałek: 11,2 km OWB1
Wtorek: 10,5 km OWB1 + 10x300/300m SB + 2,5 km Trucht
Środa: 3 km OWB1 + 12 km OWB2 + 3 km OWB1
Czwartek: 13,5 km OWB1
Piątek: 10 km OWB1 + 10x100/100 m RT + 1 km Trucht
Sobota: 7 km OWB1
Niedziela: 2,7 km OWB1 + 5 km Start + 2 km Trucht
Razem: ok 92 km
Luźniejszy tydzień, który był mi potrzebny.
PS fajnie jest się znowu ścigać i czuć po zawodach krew w płucach :)
AVE!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora darianita (2013-02-25,17:05): ...wielkie gratki Piotrze! Trening też wzbudza szacunek , powodzenia w tym sezonie:) Marysieńka (2013-02-25,18:29): Gratki:))
|