Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [76]  PRZYJAC. [95]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
amd
Pamiętnik internetowy
BBB - Biegowo Blogowa Bagatela

Artur Dębicki
Urodzony: 1968-04-27
Miejsce zamieszkania: 3city
99 / 158


2012-08-14

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Sportowiec (czytano: 942 razy)



Sportowiec stoi przed bardzo ważną, można powiedzieć że życiową szansą sportową. Bardzo ważnymi zawodami. Takimi, które nie zdarzają się co roku. Jedzie tam by powalczyć i chce osiągnąć sukces. Przed wyjazdem media są gotowe transmitować każde jego słowo, zwłaszcza jeżeli wypowiedzi są bombastyczne i ekstrawagancko zapowiadają sukces. Sportowiec wyjeżdża i ponosi mniej lub bardziej spektakularną porażkę. W kraju spotyka go szyderstwo a do programu informacyjno – publicystycznego zapraszana jest psycholog sportu mająca wyjaśnić jego porażkę.
Nie wiem czy nie właściwszy i bardziej przydatny byłby psychiatra. I to nie dla sportowca ale dla rozgorączkowanych uczestników tej zabawy.
Sportowiec musi wierzyć w sukces. Musi mieć motywację, chęć do boju, pazur, pragnienie walki. Równocześnie musi być skromny, nie wywyższający się, najlepiej przyznający otwarcie, że przeciwnicy są dobrzy ale do pokonania. I wygrywający na koniec. Wtedy jest idealnie – nasz chłopak, nasz mołodiec. Zuch. Jest lepszy, jest najlepszy ale to równiacha, nie lubi się tym chwalić. I na koniec jak już wygra to musi głośno powiedzieć że to nie jest jego indywidualny, osobisty sukces ale to nasz sukces, nas wszystkich, całej zbiorowości. Nas i nasz.
Czyż nie ?
Brak nam chłodnej analizy, oceny realnych szans, możliwości. Dominuje pompowanie balonu. Wychodzi zaściankowa mentalność nadajacych ton i ich poczucie niższości, które chcą odreagować za wszelką cenę uznaniem w oczach Europy i Świata. Nawet na portalu biegowym, gdzie ludzie wydawałoby się wiedzą ile wysiłku kosztuje sukces często spotyka się opinie które brzmią tak, jakby ich autorzy nigdy w życiu nie pobiegli na maksa, nie próbowali zrobić życiówki, jakby się nie ścigali. I co niezwykłe, bywa tak również w ustach osób które mają w biegowym siwi zwycięstwa w biegach nie całkiem podwórkowych.
Mnie nie dziwi ani sportowiec ostrożniejszy ani ten bardziej pewniejszy siebie. Sportowcy są jak inni ludzie. Sportowiec może zachowywać się jak kogut na podwórku – jak mu to pomaga to czemu nie. Właściwie to dziennikarz sportowy powinien za mnie odwalić czarną robotę weryfikacyjną, ale w jakim stanie znajduje się dziennikarstwo w Polsce dobrze widać. Sportowe nie jest tu wyjątkiem, ludzie którzy mają wiedzę i potrafią obserwować i wyciągać wnioski nie dominują. Niestety.
Poza tym … poza tym Bardzo Ważne Zawody mają miejsce raz na kilka lat. Są tam zaangażowane liczne grupy interesów, są twarze sprzedające się lepiej i gorzej. Są interesy państw. Są też banalne pomyłki ludzkie. Dzisiaj histeria rozdmuchana do granic – a w dzisiejszym świecie w którym to co się działo trzy miesiące temu to prehistoria któż będzie pamiętał o wynikach za parę lat ? Zwłaszcza osiągniętych przez tych „nie naszych”. Zostaną nazwiska – i to też nie wiadomo jak długo. Znacie nazwiska rozpalających wyobraźnię sprinterów z lat międzywojennych ? Nazwisko pierwszego człowieka który przepłynął sto metrów poniżej minuty ? Atletów, ciężarowców ? Ba, dwadzieścia lat temu była olimpiada w Barcelonie. Pamiętacie coś z niej ?
To kolejna schizofrenia współczesności – dzisiejsze osiągnięcia jutro są diabłą warte. Ale równocześnie o te osiągnięcia – jutro tak bardzo bezwartościowe – dzisiaj współczesność jest gotowa toczyć wojny. I uważa to za normalne.
Psychiatra potrzebny od zaraz. Tyle że psychiatra też jest stąd. A będąc cześcią „dzisiaj” nie można spojrzeć na to „dzisiaj” z dystansu i zobaczyć jak groteskowe to „dzisiaj” jest.
Kiedyś na podwórku mówiło się – nie chodzi o złote kalesony. Powiedzenie jak powiedzenie, dzieci są jak dorośli, potrafią kłamać, oszukiwać, udawać zupełnie jak starsi, tyle że jeszcze nieco bardziej nieudolnie. Dlatego powiedzenie miało raz sens taki a raz inny.
Ale ...
Myślę, że jest tak. Sport jest jedną z dróg doskonalenia samego siebie. Jedną z kilku, nie jakoś specjalnie wyróżnioną, ale mającą tę zaletę że uniwersalnie rozpoznawaną. Może być drogą do wyzwolenia się z biedy, drogą do zdobycia majątku, sławy, zapisania się w pamięci mniejszej lub szerszej grupy ludzi. Uciekając do antropomorfizacji – posiada umiejętność doskonalenia nas jako ludzi. Możemy poprzez sport uczyć się jak stać się lepszymi ludźmi. Uczyć się zmagać, walczyć, dążyć do jakiegoś celu. Uczyć się poświęcenia w drodze do tego naszego wyśnionego celu. Uczyć się jak znosić porażki, jak je przyjmować, jak je wykorzystywać. Uczyć się rozkoszowania osiągnięciami, sukcesami. Możemy uczyć się jak rozpalić emocje do czerwoności - czy białości jak kto woli – a równocześnie jak przy tym zachować kontrolę i nie przekroczyć tej granicy za którą sport przestaje być częścią nas jako ludzi i zamiast bycia dopełnieniem nas i środkiem do celu staje się sensem i celem samym w sobie.
Poprzez sport możemy się uczyć jak zachować umiar i być lepszymi pełniejszymi ludźmi.
Przy takim czymś złoty krążek jest pięknym, wspaniałym i zaszczytnym – dodatkiem do nas. Tyle wartym w gruncie rzeczy ile szyja która go nosi czy głowa na której jest zawieszony.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


dotas (2012-08-14,11:41): Lubimy sukcesy więc chętnie podpinamy się pod innych; z porażkami jest odwrotnie - trzeba znaleźć winnego jak najdalej od nas. Sport jest tak fascynujący bo jest nieprzewidywalny i o tym powinniśmy pamiętać.
Tr (2012-08-14,14:52): Ech Arturze.. czasami tak bardzo nie zgadzam się z Twoimi linkami na FB, że aż bywam poirytowana. Ale pomojając wszystko bardzo podoba mi się, że ty nigdy nie jesteś zacietrzewiony. Przynajmniej w blogu. Bardzo dobry tekst. Wyważony i rozsądny. I dlatego lubię czytać co piszesz. :)
cze.cza (2012-08-14,15:33): Mądry tekst, jeśli mogę tak napisać, adekwatniejsze słowo: wyważony, ale Truskawa już napisała :)) Bez nazwisk, co dziś wyjątkowo rzadkie. Jak można pokazać historię: http://www.nytimes.com/interactive/2012/0/05/sports/olympics/the-100-meter-dash-one-race-every-medalist-ever.html?smid=fb-share Enjoy.
amd (2012-08-20,13:16): Izka, tak mnie zaskoczyłas z tymi linkami na facebooku że aż poszedłem je zobaczyć. Monty Python skecz piłkarski z filozofami, Sawka naśmiewa się ze sportowców - oglądaczy, felieton Gwiazdowskiego o bezsensie kreacji pustego pieniądza, autoironiczny test Sergiusza Piaseckiego z 1947 roku, gitarowa Santiago de Murcia (piękna mnuzyka) ... no nie, nie mam bladego pojęcia z czym się tak pryncypialnie nie zgadzasz :-)
amd (2012-08-20,13:18): Nie wiem czy ten tekst jest wyważony, nie jestem pewien. Jest (czy raczej był, to już dwa tygodnie od zakończenia Igrzysk) w każdym razie moim głosem w dyskusji.







 Ostatnio zalogowani
mariuszkurlej1968@gmail.c
07:45
kostekmar
07:42
michu77
07:40
waldekstepien@wp.pl
07:13
Robak
07:09
Leno
07:08
jaro109
06:54
krzysztofl
00:45
Piotr100
23:35
Citos
22:27
Lucas
22:05
seba1
21:59
gpnowak
21:52
Artur z Błonia
21:48
benfika
21:42
drakomir
21:41
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |