2011-11-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Trening w Sobótce (czytano: 201 razy)

Niewiele ponad dwie godziny snu, podróż z niedo¶wiadczonym kierowc±, ciężka 21-kilometrowa trasa z wieloma podbiegami, znienawidzona miętowa herbata? Brzmi jak najgorszy koszmar...
A mowa o pierwszym zorganizowanym treningu na trasie Półmaratonu ¦lężańskiego, czyli jak spędzić udanie niedzielę:). Najpierw naładowałem się trochę kofein± i ruszyłem na miejsce zbiórki. Andrzej okazał się spokojnym kierowc± (całe szczę¶cie:)). Szatnia. Czułem, że będzie ciepło, oczywi¶cie strój krótki, oczywi¶cie też jako jedyny z towarzystwa...;). Od wrocławskiego Maratonu nie biegałem więcej niż 16,1km, miałem zatem lekkiego pietra... Żartuję:). Trasa przebyta bardzo spokojnie w dwie godziny, podbiegi odczułem chyba mocniej niż w marcu:). Pogoda cudowna, spotkali¶my nawet trzy sarny:). Pod koniec 18 kilometra zrobiłem się strasznie głodny. Następnym razem zapakuję sobie jaki¶ batonik zbożowy. Po treningu ta słynna miętowa herbata. Nigdy nie lubiłem, zawsze mi się kojarzyła z bólem brzucha ha ha ha!:) Tym razem bardzo mi smakowała:).
W listopadzie niespełna 150km... a plan treningowy leży i się kurzy:).
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |