2011-10-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 33 (czytano: 944 razy)

Marzyłem o takim wyniku, ale nie sądziłem ze osiągnę go w tym roku, dlatego planowałem ze 33 minuty postaram się złamać w 2012 i to był mój cel na przyszły rok. Po półmaratonie w Płowcach i nowej życiówce 1h13min 34 sek miałem chrapkę na „nowe życie” w sobotę, ale nie sądziłem ze uda mi się złamać 33 minuty O_o Czułem się dobrze i wiedziałem ze powalczę o nowe PB, jednak przyjeżdżając na miejsce zawodów lekko odpuściłem było zimno i wiało… jednak, gdy zmierzałem do mety biegu w Skrwilnie patrząc na zegarek poczułem ze stać mnie na niego już dziś!!!
Bieg wyglądał tak: start! Punkt godzina 13, wieje jest dość chłodno…
Od samego początku nikt nie kwapił się do prowadzenia… po jakichś 300 m wysunął się na prowadzenie Paweł Szymandera który robił swoje jak zwykle nie patrząc na innych i dobrze bo od razu za nim ustawił się pociąg polskich kenijczyków ;] W składzie Dawid Klaybor, Darek Szałecki, Paweł Tadajewski i ja ;] Pierwszy kilometr pod mroźny wiatr złapałem w 3’20’’ „prawie zamarzałem” bo jako jedyny z czołówki biegaczy biegłem w samej koszulce startowej bez rękawków, brrrrr aż do teraz to czuję… Na 2 km załączył mi się tryb „speed” trochę się tasowaliśmy tzn. prowadził Paweł którego na chwilę zmieniłem ale od razu przypomniała mi się historia z Glinojecka [gdzie narzuciłem zbyt mocne tempo ale sam go nie wytrzymałem i bieg zawaliłem] po tej refleksji szybko schowałem się za plecami kolegi aby nie przeszarżować. Dalej biegliśmy w piątkę 2 km w ok. 3’13’’od 3 km zaczęło się równe przemierzanie kilometrów dokładnie od 3 do 6 km wszystkie kilometry wychodziły mi po 3’23’’opiero po nawrocie Dawid Klaybor dając znak Pawłowi Tadajewskiemu ruszył mocno i wyprzedził bez problemu Pawła Szymandere zabierając ze sobą Pawła Tadajewskiego z którym zaczął wyrabiać przewagę nad pozostałymi, biegnąc na 5 pozycji od razu zareagowałem i ruszyłem za parą prowadząca wyprzedzając Pawła i Darka 7 km to już 3’14’’ na 8 km doszedł mnie Paweł Szymandera jednak po jego głośnym oddechu i krótkim kroku stwierdziłem ze biegnie na maksymalnych obrotach i długo taka prędkością nie „zajedzie” przytrzymałem się z nim trochę po czym ruszyłem w pościg za Pawłem Tadajewskim bo widziałem ze puścił Dawida, 8km w 3’16’’ 9 km zacząłem już finiszować ale przewaga którą wypracował sobie Paweł biegnąc razem z Dawidem był znaczna ok. 200m jednak stopniowo ta przewaga topniała a ja z każdym metrem przyspieszałem 9km-3’12’’ Ostatni kilometr to już było wystrzelenie pocisku biegłem i czułem szybkość czułem ze mogę dogonić zawodnika z Ostródy dlatego z sekundy na sekundę biegłem szybciej ,myślałem ze nogi zostawię za sobą :D wpadłem na metę z czasem 32"54"" a ostatni kilometr pokonałem w 3"04"" czyli bardzo bardzo szybko ! Tym bardziej ze pierwsza piątka była w 16:42 a druga w 16:12 tym też międzyczasem pobiłem swój rekord życiowy z ulicy na 5 km :P
Do Pawła Tadajewskiego zabrakło mi 3 sekund jednak wynik, jaki osiągnąłem przyćmiewał w tym dniu wszystko. To, co czułem, gdy przekroczyłem linię mety to wielka radość, euforia i satysfakcja z osiągniętego rezultatu! :)
Dostałem takiego kopa motywacyjnego ze szok ! To jest mega przeżycie ! Dziękuję wszystkim którzy kibicowali mi na trasie.
Do zobaczenia na kolejnych zawodach!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Przemek_G (2011-10-09,21:01): Gratuluję!
Jest już w Skrwilnie atest? Parę lat mnie tam nie było... Master Piernik (2011-10-11,21:50): Dzięki !
Atestu nie ma ale wg mnie na 100% było 10 km, garmin pokazał nawet trochę więcej.
|