2011-08-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rodzinna idylla, cz. 3 - (czytano: 779 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://limanowa.in/blog,66,576.html

"List pożegnalny do współbraci"
DO WAS – MOI DRODZY, BRACIA!
KTÓRZY ZA WSTAWIENNICTWEM KSIĘDZA BOSKO I MARYI WSPOMOŻYCIELKI WIERNYCH, ZOSTALIŚCIE WYSŁANI DO WINNICY PAŃSKIEJ, ROKU PAŃSKIEGO 2005
Bądźcie pozdrowieni,
Nowicjusze Towarzystwa Salezjańskiego,
Jestem wdzięczny Opatrzności Bożej, że było mi dane poznać was. Dziękuję Bogu za wasz przykład gorącego „powiewu” miłości do bliźnich i do służby bliźnim, do gorliwej modlitwy i równie sumiennej pracowitości. Znamy to powiedzenie, że „słowa pouczają, przykłady zaś pociągają”. I za to jestem wam wdzięczny.
Parafrazując słowa znanego utworu o „Biblii” autorstwa Romana Brandstaettera („Biblio, Ojczyzno moja”), podczas pobytu z wami: na rekolekcjach powołaniowych na Jasnej Górze, następnie w prenowicjacie w Oświęcimiu i w nowicjacie w Kopcu k. Częstochowy – uczyłem się przy was (lepiej) „żyć, czytać, pisać, myśleć, prawdy, prosić o odpuszczenie grzechów, kochać, mądrości, przebaczania, pokory i modlić się”. Dziękuję za to.
To tutaj uświadomiłem sobie swoje wady. Codziennie, jak każdy z nas, starałem się by „umarł we mnie ten stary człowiek”... bym narodził się jako „nowy”. Właśnie dzięki waszym braterskim uwagom i waszej „anielskiej” cierpliwości i pomocy mogłem pracować nad sobą. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu udało mi się wyzbyć moich wad.
Umocniłem tu więź z Bogiem poprzez codzienną Eucharystię, Różaniec, Koronkę, Adorację Najświętszego Sakramentu, „Lectio Divina”, a także poprzez studium ascetyczne, naukowe, częste rozmyślania, a nawet pracę fizyczną z wami i rozmowę z kierownikiem duchowym i spowiednikiem. Było to bezcenne doświadczenie na całe życie.
Bracia, nie oglądajcie się za siebie... i nigdy nie ustawajcie w boju o bycie radosnym jak Ksiądz Bosko i w „zarażaniu” innych do tej radości! WASZ Założyciel pociągnął mnie do was swoją radością serca. I już na zawsze będę nosił w sercu Księdza Bosko.
„Oggi e domani non sono la stessa cosa” (po włosku) - „Dzisiaj i jutro nie są tą samą rzeczą”. Zatem, dzisiaj... wyjeżdżam od was, a jutro nie mogę już żyć i mieszkać razem z Wami. Jakkolwiek, moja droga jest taka sama jak wasza, bo na końcu brzegu będzie czekał kiedyś na nas Chrystus, ale jednak... nie ta sama; każdy z nas ma bowiem inną drogę i inną chwilę tu i teraz – a ja czuję teraz, że to nie ta (jeszcze) chwila, by pozostać z wami. Na pewno nie był to dla mnie czas stracony. Był to czas bezcenny!
Wspominam te momenty, gdy odchodzili inni współbracia z naszej Wspólnoty, osoby o których trudno zapomnieć. Pamiętam jak tęskniliśmy za nimi i czuliśmy po nich żal. Jutro odchodzę i ja. Nie sugerujcie się decyzjami innych, nawet gdyby byli oni waszymi największymi przyjaciółmi. Nie jesteście tu dla nich, a dlatego, że macie powołanie od Boga, które najlepiej możemy pielęgnować dobrą spowiedzią, na codziennej modlitwie, posłuszeństwem, wsłuchiwaniem się w podpowiedzi Ducha Świętego i w czynieniu miłosiernych uczynków względem duszy i ciała.
Każdy z nas ma swoją historię i misję do wypełnienia. Moje powołanie ma wyboistą drogę i swoje etapy, które wyznacza głos serca; w tym momencie, mimo upływu lat, zbiera ono doświadczenia na dalsze działania na chwałę Wspomożycielki Wiernych, która przewodziła Księdzu Bosko.
Bracia, wyrzucajcie z siebie złe rzeczy i złe myśli przy każdej najmniejszej chwili zwątpienia – a nie daj Boże – rozpaczy! Ani na krok nie pozwólcie na to. Sakrament Pojednania jest najlepszą ucieczką od wątpliwości, a zwłaszcza miesięczne „Dni Skupienia” (czyli „ćwiczenie dobrej śmierci”), gdy wszyscy przepraszamy siebie nawzajem. To pozwala utrzymać pokorę i dystans dla sytuacji, które denerwują nas czasem i podcinają „skrzydła”. Bądźcie WSPÓLNOTĄ. Nie zniechęcajcie się w dążeniu do bycia jednością, a przy różnych konfliktach zawsze zaczynajcie zmianę swego bliźniego OD SIEBIE. Starałem się tutaj tego nauczyć i wiem jak to jest trudne...
Na początku mojego pobytu z wami nie zawsze potrafiłem przyjmować uwagi od innych, buntowałem się wewnątrz. Nie zawsze potrafiłem w umiejętny sposób upominać innych i żałuję, że nie miałem wtedy w sobie na tyle miłości, by z miłością upominać bliźniego. Przepraszam przede wszystkim tych z was, których w jakikolwiek sposób i kiedykolwiek, uraziłem, a co gorsza obraziłem. To nie było zamierzone, a wypływało z mojego temperamentu. Jako najstarszy z was, zwłaszcza po rozmowie ze spowiednikiem, próbowałem w szczególności dążyć do jedności w naszej Wspólnocie. Nader cenne były dla mnie rozmowy z wami i wasze uwagi. Przepraszam was, jeśli coś było nie tak z mojej strony.
Bracia, mam w was wspaniałych przyjaciół... zdaję sobie sprawę, że odchodząc, zadaję ból nie tylko sobie, ale właśnie wam, którzy polubiliście mnie, a wielu z was wołało do mnie nawet: „Tata” - było to dla mnie bardzo miłe! Cieszę się, jeśli mogłem być podporą, zwłaszcza dla tych najmłodszych współbraci.
Jeszcze raz dziękuję za braterską PRZYJAŹŃ. Byliście mi bardzo pomocni i życzliwi i tego nigdy nie zapomnę! Życzę wam, aby każdy z was czuł błogosławieństwo Boże w tym co robi – również w każdym cierpieniu, które dotyka nas i w każdej najmniejszej rzeczy, która choćby wydawała się nam bez sensu i czulibyśmy się zagubieni, byłaby wolą Bożą i podobała się Bogu nasza dusza.
Na koniec, pragnę przytoczyć kilka mądrości naszego Kierownika Duchowego, które zabieram ze sobą do domu:
„W ufności i miłości jest wielka siła”!
„Nigdy nie zniechęcaj się! Pokochaj swoją słabość – bo ta słabość przypomina nam o miłości Bożej”.
„Są dwie rzeczy, które przeszkadzają w Zbawieniu: zarozumialstwo w niewinności (świętości) i rozpacz w upadku”.
Gorąco proszę was o modlitwę za mnie i o uszanowanie mojej decyzji. Zdążamy przecież wszyscy do jednego Celu... do Królestwa Bożego. A więc, mam nadzieję, do zobaczenia w NIEBIE!
„Wysławiajmy łaskawość i mądrość Chrystusa, który nam polecił, abyśmy Go rozpoznawali i miłowali we wszystkich naszych braciach”.
- wasz brat Mateusz
/a dla niektórych „Tata”/
Autor: Tusik
Kopiec k. Częstochowy, 30.10.2005 r.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |