2010-07-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| by the pain I see in others (czytano: 207 razy)

S± takie momenty jak ten w tej chwili kiedy dociera do mnie że słów "sukces" "zwycięstwo" nie powinno być w moim biegowym słowniku.
Patrzę na to co stoi nad monitorem i tak naprawdę to wszystko bardziej za "wytrwało¶ć" "regularno¶ć" raczej nie za szybko¶ć, za wynik.
Fakt sukcesem jest że jeszcze biegam mimo prawie braku treningów, regularnego, permanentnego przeci±żania organizmu, wręcz głupoty czasami.
Zwycięstwo nad własnym organizmem jest ostatnio trochę szukaniem limitu, tej linii za któr± organizm samoczynnie i bez ostrzeżenia się wył±czy. Z przykro¶ci± stwierdzam że wczoraj było blisko.
Nie było jednak do tej pory tego sukcesu w prawdziwej walce, nie wtedy kiedy w zasadzie nie było z kim przegrać.
Za dwa tygodnie mam niby jechać na ¦nieżkę. Tylko po co? Żeby znowu "oberwać"... To ja już może zostanę w domu, tak będzie dla mnie lepiej...
Chociaż czego ja w zasadzie oczekuje nie trenuj±c...
Dolina? Tak, jedna z wielu. Jak każda poprzednia - minie.
Wczorajszy wynik jest czym¶ co cieszy... przez chwilę, dzień, dwa a potem trzeba wrócić do codzienno¶ci, przeżyć kolejny dzień na 30 stopniowym upale...
Piotrek, Twoje nawoływanie na wczorajszym biegu "Tomek, zatrzymaj się, odpocznij" - bezcenne ;)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Aga Es (2010-07-06,19:06): Jak to "znowu oberwać"?Ale Ty czasami głupoty wygadujesz:)!!! Tomasz Ławniczak (2010-07-06,19:36): Dopiero teraz to stwierdziła¶? ;D Przecież mnie od dawna goni± z białym kaftanikiem ;D
|