2010-07-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Jestem Króliczkiem Duracella :] (czytano: 284 razy)

Piątek był mega długim dniem. Najpierw wczesna pobudka o 5, żeby wyrobić się z pracą i zdążyć na pociąg. Zdążyłem. Potem ubijanie asfaltu w Kaliszu.
Sam pomysł żeby pójść do pracy a potem całą noc biegać wydał się niektórym absurdalny, ale przeżyłem. Bieg w zasadzie przebiegał w trzech etapach. Najpierw do 39km (13 pętli) galloway systemem 13/2. Potem straszny ból z tyłu ud i 2 pętle przemaszerowane. Wkońcu zerwanie się do walki i przebiegnięcie jednym ciągiem km od 45 do 63. Na ostatniej pętli gdyby mnie zobaczył lekarz to by zabronił dalej biec. O dziwo trzy z tych okrążeń pokonałem w takim tempie że wyprzedzałem dużo bardziej doświadczonych i szybszych zawodników;)
Mój poprzedni najlepszy wynik na tej imprezie to 56km. Teraz poprawiony na 64,2km.
Próbuję spać ale jest tak gorąco że się nie da. Nawet komp się grzeje.
Wielkie dzięki dla wszystkich organizujących i biegających w Kaliszu. Nie sądziłem że dam radę tak daleko będąc ponad 24h bez snu;)
Na zdjęciu medal. Jedyny w swoim rodzaju. Znajdująca się na nim fotka została zrobiona przed startem.
PS. Największa niespodzianka czekała na mnie dzisiaj po południu gdy z przerażeniem stwierdziłem że wczoraj wieczorem pomyliłem buty. Mam dwie pary 1063. Jedna ma 1200km i 4 miesiące w pracy za sobą a druga młodsza niecałe 600km biegania. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności na bieg założyłem te pierwsze. Masakra. Nie wiem co powiedzieć;)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Piotr Kalisz / Sternik (2010-07-03,15:02): brawo Tomek , końcówke pomknąłeś niesamowicie , ja mimo ino maratonu też nie mogę spać ,poleguje :), fajny meal faktycznie możan na nim rozpoznac biegaczy michu77 (2010-07-04,15:17): Gratulacje Tomek!
|