2009-11-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Etiuda na prysznic i dwa kibelki (czytano: 285 razy)

Jakiś czas temu, na basenie w Auszwicu, w przedsionku, gdzie zmienia się buty na klapeczki, byłam świadkiem takiej oto sceny: kasjerka zwróciła uwagę matce z dwojgiem dzieci, że chłopiec jest za duży i powinien iść na męską stronę (regulamin pływalni określa górną granice wieku, kiedy chłopcom wolno wchodzić na damską stronę, gdy opiekunką jest matka). „To pani chce” wykrzyknęła agresywnie matka „żeby tam patrzył na tych gołych chłopów?!!” Kasjerka przestraszona słownym atakiem wycofała się do kasy, a ja nabrałam przekonania, że z kobietą to chyba do końca wszystko w porządku nie jest..No bo jak to - syn za jakiś czas sam będzie mężczyzną; to jak? - lepiej żeby patrzył na nagie dorosłe kobiety? Nazajutrz w pracy jak siedzieliśmy w kilka osób przy śniadaniu zagaiłam temat i wtedy kolega mnie poinformował [dosłownie nie przytoczę bo się nie nadaje do cytowania :-)], że w męskiej przebieralni demonstracyjnie nagości się nie eksponuje. Zapanowała obustronna konsternacja: no bo jak : wy tak, a my tak? No to już nie wspomniałam o tym, że sporadycznie zdarza się, ze pani z sąsiedniej kabinki prosi o umycie pleców. Rozumiem, że po „męskiej” stronie taka propozycja blokowana jest lewym sierpowym :-DDD Drugi kolega nic nie powiedział, tylko zaraz na drugi dzień poleciał na basen bo drzwi są wahadłowe i można od basenu zajrzeć do przebieralni. Ale się dowiedzieliśmy. Podglądacz jeden :-)
Piszę to wszystko, bo już jakiś czas temu nosiłam się z myślą o poruszeniu tematu: mianowicie dlaczego na biegach ciągle potykam się o facetów w damskich przebieralniach i pod prysznicem? Zapewne dlatego, że jest ich 4 x więcej i się rozpychają - ktoś mi odpowie- ale ja myślę, że to jakiś..brak wzajemnego szacunku. Taki na przykład casus z Debna 2008 - właśnie zaczynam się ubierać do startu, gdy do kabiny wpada biegacz lat może 28. „Ale to jest przebieralnia dla kobiet”..”Mnie to nie przeszkadza, już niejedną kobietę widziałem” stwierdza bezczelnie. No to czekam aż się wyniesie, poważna i opanowana z zewnątrz, jak to Toya, a myślę sobie, że gdyby czasu nie było mało do startu, a ja miałabym przy sobie jakieś dziewuchy z fantazją to mogły byśmy na przykład napaść gościa, skoro już wtargnął na nasze terytorium, i zabrać mu spodnie. Ciekawe jaką wtedy miałby minę hehehe.
Albo inny wynalazek: załatwianie potrzeb fizjologicznych na oczach innych ludzi, który wydaje mi się być wynalazkiem wyłącznie polskim. Widziałam to w Austrii, Chorwacji. Korek przy autostradzie - wychodzą ludzie z auta i dawaj, przy drodze. I nic im nie pomogą zagraniczne blachy, z daleka słyszę: rozmawiają po polsku. Toaleta przy autostradzie – kobiety nawołujące się po polsku bez żenady wchodzące do męskiej toalety, bo „kolejka mniejsza”. Za chwilę, stojąc w kolejce w korytarzu, widzę gdy ktoś popycha drzwi do tejże toalety, taką scenę: starszy porządnie ubrany Niemiec właśnie zajmuje pozycję przy pisuarze gdy w lustrze za plecami spostrzega kobietę wychodząca z kabiny. Tej twarzy drugi raz nie chciałabym zobaczyć..zażenowanie i oburzenie..dwa w jednym.. Pójdźmy dalej..kultowy maraton Wyszehradzki..już na punkcie gdzie biegacze przewiezieni autobusami gromadzą się na start ostry zawsze ma miejsce taka scena: panowie stoją sznureczkiem tuż przy szosie i sikają w najlepsze. Tylko nieliczni wchodzą na górkę. A jakby tak za plecami stał szef od którego zależy kasa albo kobieta na której chcieliby zrobić jak najlepsze wrażenie? W przyszłym roku biorę aparat fotograficzny i natrzaskam fotek, które następnie opublikuję na forum..
Dyskusja mile widziana..
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora . (2009-11-02,20:05): Luiza. Dziękuję Ci za tak super wpis czytając go ubawiłm się do łez.
Tak na marginesie to ja też mam wiele zabawnych przgód z kibelkami. Może kiedyś je opiszę.
|