2009-02-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Mądrości ludowe (czytano: 315 razy)

Nie bardzo wiem, czego oczekiwałam po swoim dzisiejszym występie. Jak mądrość ludowa głosi, z próżnego to i sam Salomon nie naleje. Inna mądrość mówi, że bez pracy nie ma kołaczy. Nie wiem zatem, co przyśiwcało mi dzisiaj, kiedy w optymistycznym nastroju jechałam sobie na Kabaty z pełną świadomością, że przez ostatnie 3 tygodnie przebiegłam w sumie 45 km. Wynik to zaiste imponujący. A efekt świeżości zużył się tydzień temu w Parku Skaryszewskim.
Możliwe, że to słoneczko. Wyszło dzisiaj prawdziwie wiosenne, grzało jak dzikie, powodując u mnie lekki obłęd w poszukiwaniu lżejszych ciuchów (krótki rękawek, leginsy 3/4).Możliwe, że to te ptaki, które już zupełnie wiosennie się wydzierały. Może fakt, że do Kabat mam sentyment szczególny i zimą zawsze dobrze mi się tam biega.
Fakt pozostaje faktem. Ruszyłam niby nie za szybko, ale jednak szybko, próbując dotrzymać kroku Reni i Marzence (które w standardzie biegają szybciej ode mnie, więc samo to było straceńcze). Na drugim kilometrze nawet wysunęłam się przed nie i ciągnęłam równo. Na drugim kilometrze też zorietowałam się, że nie właczyłam stopera. Bosko. Właczyłam na początku drugiego kilometra, dodałam sobie 5 minut do wyliczeń i staralam sie tego pilnować. Na trzecim kilometrze zostalam nieco za dziewczynami, na czwartym zostałam już wyraźnie, na piatym zaczełam podchodzić. Czułam się, jakby mi ktoś prąd odłączył.
Na szóstym znowu pochodziłam, kiedy minęła mnie Monia. Uh, lekko się wkurzyłam, dogoniłam ją i chwilę pobiegłąm przy niej, Ale samozasilanie nie działało. Akumulator się nie ładował. Znowu spacerek. Rzut oka na zegarek... Hm, a może chociaz w 50 minut bym się zmieściła....? Zaczełam truchtać, potem nawet biec. Na ósmym kilometrze wyprzedzilam kilka osób, ale na 9 znowu mnie odcięło... Do mety ledwo dobiegłam, bez finiszu, fatalnie. No i nie wiedząc, czy się zmieściłam w tej magicznej 50-tce czy nie.
Wstępne wyniki, mówią, że tak. Nawet z pewnym zapasem.
Styl mówi, że pora wrócić na biegowe ścieżki...
Bo żeby plon zbierać, trzeba najpierw zasiać. Czy jakoś tak. Jak mówi kolejna mądrość ludowa...
A to piękne zdjęcie zrobił Michał - oryginał i wiele innych na www.laskikabackie.com
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Tusik (2009-02-07,21:34): oj to słoneczko faktycznie grzało dzisiaj jak dzikie... :-) pozdrawiam! :-) Grażyna W. (2009-02-08,14:45): Mądrości ludowe są naprawdę mądrościami.
A zdjęcie rzeczywiście bardzo udane :) kokrobite (2009-02-08,22:45): Czasem nawet rolls-royce łamie gumę... ;-)
|