2009-01-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Czerwony brat (czytano: 207 razy)

Kilka lat temu robiłam totalny remont mieszkania. To jest dopiero przedsięwzięcie logistyczne, nagrywanie tych ekip jednej po drugiej. Z glazurą było najłatwiej, bo znałam już wcześniej prywatnie takiego speca. Tani nie, ale bardzo dokładny. Gdy zameldował, że kuchnia gotowa pojechałam prosto po pracy odebrać robotę. Wszystko było posprzątane i nawet okna pootwierane, żeby się chemia wywietrzyła. No mówili, że staranny.
Weszłam do kuchni, pchnięciem zatrzasnęłam drzwi za którymi znajduje się schowek na wodomierz, żeby sprawdzić jak wykonany. Pooglądałam wszystko dokładnie. Oględziny wypadły pomyślnie i zadowolona skierowałam kroki ku drzwiom. I wtedy spostrzegłam, że nie ma w nich klamki. Niewątpliwie zdjął ją mój spec, żeby w razie przeciągu nie obiła płytek. Zrobiło mi się ciepło. Kuchnia wymieciona ze wszystkiego oprócz ołówka leżącego na parapecie, kieszenie puste. Zawiasy są od wewnątrz, więc nie ma szans na wybicie drzwi kopaniem. Oczywiście, nie była to żadna pułapka. Wszak mogłam się wychylić z okna i histerycznie załkać do sąsiadów o pomoc, tylko że..no właśnie.. Klucze zostawiłam jak zwykle w zamku, a to jest model, w którym z zewnątrz drugiego klucza włożyć się wtedy nie da. Drzwi wejściowych podważyć się nie da, bo mają bolce przeciwwyważeniowe. Czy ślusarze znają jakiś nieznany mnie sposób, który pozwala nieinwazyjnie sforsować taką zaporę? Tego nie wiedziałam.
Chodząc nerwowo po moim więzieniu jak lew po klatce czułam jak palą policzki. Wtedy przypomniał mi się taki kejs ze szkolenia zawodowego. Wykładowca w ramach przerwy opowiedział nam, że ma kolegę Ukraińca, trenera sztuk walki, który szkoli kandydatów na komandosów. Obserwuje kandydatów w sytuacji zagrożenia i dzieli na blednących i czerwieniejących. Blednących uwala. Czerwieniejącym daje szansę. Krew napływająca do głowy powoduje lepsze dotlenienie mózgu i trener uważa, że taki człowiek mimo stresu jaki wywołuje u niego poczucie zagrożenia jest w stanie wymyślić konstruktywne rozwiązanie. Pomogło. W tym momencie przypomniałam sobie, że włosy mam spięte spinką. Blaszka licha była okropnie i miękka, ale jakoś udało mi się wsunąć ją pod ramę i po dłuższym mocowaniu podważyć zapadkę.
Nieznany trenerze, miałeś rację. Czerwieniejący górą.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |