2008-12-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Po weekendzie *prawie (czytano: 84 razy)

Sobota - bardzo pracowita. Nie tylko na treningu, podczas którego robiłem skipy (niezbyt lubię...). Po powrocie i doprowadzeniu się do stanu używalno¶ci postanowiłem trochę posprz±tać w domu i w... piwnicy. Potem niewielkie zakupy, trochę lektury i wizyta znajomych. Obejrzeli¶my aż dwa koncerty Davida Gilmoura i wypili¶my odpowiedni± ilo¶ć piwa. To się nazywa dobrze przepracowany dzień - dodam, że zacz±ł się ok. 11:30, ponieważ postanowiłem, że raz w tygodniu ¶pię na maksa.
Czasem nawet dwa razy, ponieważ dzi¶ też nic nie wyrwało mnie z łóżka przed 10:30 ;-) Trening ¶wietny - trochę pierwszego zakresu (który jest z treningu na trening szybszy) oraz 10 minutówek. ¦wietnie przepracowane 1,5 godziny. A potem gotowanie... dzi¶ był dzień makaronu. Muszę wrócić do pewnych nawyków żywieniowych - je¶ć jednak trochę mnie, bo zaczynam odczuwać, że brzuch delikatnie mi urósł. Dziwne, że dopiero teraz - podczas roztrenowania było ok, a po pierwszym tygodniu treningu, podczas którego zrobiłem 5 jednostek i w sumie ok. 65 km brzuch lekko wymkn±ł się spod kontroli. Od jutra wyrzucam z diety 2/3 pieczywa - przerzucam się na chrupkie - powinno wystarczyć.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |