2008-11-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ku nowemu (czytano: 207 razy)

Od czasu do czasu bez żadnej inicjatywy z naszej strony wychodzi ku nam TO NOWE. Tym razem w postaci cichego przenikliwego skomlenia dobiegającego mnie z ogrodu sąsiadów mojej siostry. Nigdy nie widziałam u nich psa, to pewnie jakiś stosunkowo nowy nabytek... Jest coś niepokojącego w tym skomleniu...weekend, może wyjechali i w misce zabrakło wody? Kieruję kroki ku ogrodzeniu. Od frontu psa nie widać. Zachodzę z tyłu. Ciemna sylwetka w kojcu przy budzie. Piesek, nikogo nie obrażając :-), wyraźnie skundlony, ale pysk, łapy i usposobienie – husky. No tak, mało mamy ruchu, diagnozuję sytuację. Rozmawiam z siostrą, która właśnie wyszła do garażu. „To weźmy go na spacer” rzuca bez zastanowienia. Jestem jeszcze świeżo pod wrażeniem relacji Janga z Kampinoskiej Setki i jego opowieści o bieganiu z Szarą. Brnijmy dalej.
Spotkanie z sąsiadami jest krótkie. Siostra mówi, ja milczę. Pokazuje na mnie, przypomina, że biegam i oferuje spacerek dla pieska. Reakcje mogą być różne, tu na obydwu twarzach pojawia się szeroki uśmiech. Sukę, która wabi się Sonia, umieściła przy domu córka. Wypuszczają tylko na parceli bo biega i nie da się złapać. A na smyczy ciągnie tak, że nie utrzymają..
Wcale nie jest trudno. Pierwsza prosta to wprawdzie sprint na 100m. Passat w klasie Volkswagena. Zaśmiewam się na przedłużeniu smyczy, wydaje mi się, że lecę, a nie biegnę. A tak w ogóle pies jest łagodnego usposobienia. Wcale nie szczeka, wybiega zawsze do przodu, nie plącząc się pod nogami.I wyraźnie cieszy się z przebywania na przestrzeni. Na pierwszym spacerze szybko się męczy, kondycja wraca stopniowo...
Na drugie dłuższe wyjście zabieramy dla psa pojemnik z przegotowana wodą. Jak biegam to dla mnie samej wody targać mi się nie chce. Dla psa niosę posłusznie :-) Kończy się moje roztrenowanie i zastanawiam się czy będę mogła zabrać ją na trening? Jak zgrać nasze możliwości, czy Sonia na radę przebiec w jednym ciągu np.9km?
Póki co w komunikacji z psem robimy postępy: przy trzecim spotkaniu na mój widok zaczyna machać ogonem i przebierać przednimi łapami. Zadziałał odruch psa Pawłowa: moja obecność już się kojarzy - będzie bieganko.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |