2010-06-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| W końcu zgon (czytano: 306 razy)

Tyle mi w komentarzach wyrzucali¶cie, że mi tak dobrze, no to wykrakali¶cie :P
Po raz pierwszy na od kiedy trenuje mnie Tomek padłem. Wczoraj z dychy drugiego zakresu planowanej na tempo 5:00 zrobiłem tylko 7km i to po 5:10. i shut-down - zupełny koniec pr±du. Nawet nie dotruchtałem do domu 4,5km, tylko musiałem ponad kilometr spacerować.
Tomek się tylko ¶miał. Powiedział "ciepełko Michał, ciepełko". Mówi, żeby się absolutnie nie przejmować. Reaguję tak na wysokie temperatury i po prostu trzeba to zaakceptować. Biegać dalej swoje, a na cięższych treningach uważnie ¶ledzić samopoczucie i pulsometr i od razu luzować, gdy będzie się pękać. Robienie treningów za wszelk± cenę z pewno¶ci± nie jest dla mnie.
Utrzymujemy w mocy masakryczny niedzielny trening - 24km wybiegania, ale w drugiej połowie 12 minutówek tempem jak na pi±tkę, czyli pewnie koło 4:15/km. Ostro będzie...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Rufi (2010-06-30,22:47): z tytułu sie ucieszylam ze w koncu :-PPPPP ale faktycznie to norma. Ja tez tak reaguje na upal. Trzeba sie nauczyc luzowac kiedy trzeba i umiec skrocic trening.
|