Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [24]  PRZYJAC. [23]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
mazi1975
Pamiętnik internetowy
Dum spiro,spero

Przemysław Mazan
Urodzony: 1975-06-05
Miejsce zamieszkania: Warszawa
54 / 68


2010-03-29

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Półmaratony (czytano: 521 razy)



Za mną dwa półmaratony: w Wiązownej 28 lutego i Warszawski 28 marca. Oba ze świetną organizacją (no, może poza depozytem na Półmaratonie Warszawskim) i rewelacyjną pogodą do biegania. Półmaraton Wiązowski pobiegłem w 1:44:41. Czas był niezły, bo niecałe pół minuty gorszy od życiówki, ale styl mi się nie podobał. Pod koniec biegu miałem watę w nogach i problem z utrzymaniem szybkości. Choć styczeń i luty odznaczały się sporym przebiegiem (średnio po 216 km), to wszystko było „tuptane” po 6-6:30/km. Zatem zabrakło siły biegowej i oddechu na trasie. Przynajmniej takie miałem odczucia. Mimo to czas był niezły. Po tym starcie zdecydowałem się jednak przemeblować plan treningowy i sięgnąłem po urozmaicony trening Norriego Williamsona, który obfituje w szybkie akcenty. Zrobiło się cieplej, więc i szybsze bieganie było przyjemną odmianą po zamulającym zimowym budowaniu fundamentów . Niestety na początku marca wysłano mnie służbowo do Singapuru, więc zrobiło się już zbyt ciepło (i tłoczno!) do biegania. Uratowały mnie bieżnie hotelowe o standardzie jakiego w Polsce jeszcze nie widziałem. Przez 8 dni pobytu zrobiłem tam 5 jednostek treningowych, trochę okrojonych (ile można wytrzymać na bieżni, nawet wyposażonej w klimę). Oczywiście miałem kłopot z aklimatyzacją i zmianą strefy czasowej, a kiedy już się przestawiłem na czas lokalny, trzeba było wracać. Różnica to 7 godzin, w związku z tym po powrocie przez kilka dni zamieniałem się w warzywo ok. godziny 16. Treningi jednak robiłem po pracy, więc niczym lunatyk wybiegałem z domu o 19 lub 20, co wg mojego organizmu było 2 lub 3 w nocy. Wszystko po powrocie jednak zostało zrealizowane i start w Półmaratonie Warszawskim przekonał mnie że jestem na dobrej drodze. Wynik 1:42:55 to jest życiówka. Może niewielka, bo poprawiona o 1:19, ale dzięki licznym interwałom i biegom WB2 (przy małym tygodniowym przebiegu - około 40km) miałem siły żeby ukończyć ten bieg w dobrym stylu i bez kryzysów. Wygląda więc na to, że bodziec jakiego teraz potrzebuję, żeby zrobić kolejną życiówkę w połowie maja w Hajnówce to więcej szybkiego biegania, a mniej objętości. "Fundament tlenowy" już mam.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
18:20
wwdo
17:49
bobolo500
17:29
bur.an
17:24
Pawel63
17:06
Namor 13
16:49
eldorox
16:11
arek_tg
16:00
biegacz54
16:00
Admin
15:33
gpnowak
15:14
Hari
15:01
mieszek12a
14:58
JolaPe
14:38
Ola*
14:07
młodyorzech
13:58
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |