Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [11]  PRZYJAC. [71]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Renia
Pamiętnik internetowy
Nie ma rzeczy niemożliwych...

Renata Szczepaniak
Urodzony: 1973-05-01
Miejsce zamieszkania: Ole¶nica
123 / 145


2010-08-28

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Moje Vancouver. (czytano: 430 razy)

 

Tym razem nie będzie w telegraficznym skrócie...

Obudziłam się już przed szóst±, a mię¶nie miałam napięte jak struny. Za oknem padał deszcz, zachęcał do dłuższej drzemki a ja już czułam się wyspana. Poprzewracałam się jeszcze z boku na bok i wreszcie wstałam. Reszta rodziny jeszcze spała, a kiedy rozdzwoniły się budziki, zbuntowali się i nie chcieli wstać. Jako¶ jednak udało się zdyscyplinować towarzystwo (zmotywowała ich wizja zakupów w Decathlonie) i... pojechali¶my. Przed wyj¶ciem Krzysiek nie¶miało zapytał jednak: "Może nie pojedziemy?". Widz±c moj± minę, nie czekał na odpowiedĽ. Czułam, że chcę tam pojechać.

Wieje, leje, jest zimno, a my nic. Jedziemy. Byli¶my w ¦widnicy sporo przed czasem. Nadal było pochmurno i padało. W tych warunkach zrezygnowali¶my ze startów dzieci. Po zgłoszeniu się w biurze, poszli¶my do baru, zamówili¶my kawę i oddali¶my się bilardowi. Na godzinę przed startem przestało padać i zaczęło się przeja¶niać.
Oddali¶my dzieci do przedszkola i poszli¶my na start.
Rozgl±dałam się za Ew±. Wiedziałam, że gdzie¶ tu jest. Wiedziałam, że jest w życiowej formie. Pomy¶lałam, że (jak kiedy¶) razem damy radę. Nie spotkały¶my się jednak przed biegiem. Pobiegłam sama. Skupiłam się na równym tempie i wyniku jaki chciałam osi±gn±ć. Po pierwszym okr±żeniu, wiedziałam już, że utrzymać stałe tempo będzie trudno. Pierwszy kilometr wchodziło się i wychodziło z zakrętów w parku, drugi był bardzo dłuuugi i prosty, trzeci to makabryczny, ostry podbieg (który kosztował sporo sił), czwarty to fantastyczny, długi zbieg. Dopiero pi±ty był zwyczajny i banalny. Nie wart uwagi;)
Tę wnikliw± analizę przeprowadziłam trzykrotnie:), wykrzesałam z siebie maksimum ambicji, determinacji i siły. Doczekałam się wreszcie ostatniego kilometra. Wiedziałam, że jest dobrze. Wynik, który zobaczyłam na tablicy był lepszy niż przewidywałam. Poprawiłam życiówkę na 15 km!

Bardzo się cieszę, bo do tej pory stałam w miejscu, a kiedy¶ komu¶ obiecałam, że do 40-tki będę się rozwijać;)

Zastanawiałm się, czy to będzie moje Waterloo czy moje Vancouver?
Moja ¦widnica.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Siemach (2010-08-28,22:44): Gratuluję życiówki, która na pewno niebawem zostanie poprawiona.
kokrobite (2010-08-31,10:46): A jak tam zakupy w Decathlonie? Po takim biegu nagroda się należy :-)
Renia (2010-08-31,12:50): Dziękuję. Okupili¶my się wszyscy. Wedle zasług;)







 Ostatnio zalogowani
Marco7776
12:22
KKFM
12:20
rys-tas
12:03
zwojtys
11:54
zeton
11:53
kostekmar
11:51
Anja
11:47
kubawsw
11:45
biegacz54
11:30
marcin.dresnok
11:29
Stonechip
11:25
PRE
11:24
Andrzej5335
11:18
poltergeist
11:04
Leno
10:50
mc42
10:47
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |