2012-03-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| O żarciu słów kilka (czytano: 436 razy)

"Dietetyk rozwiewa mity na temat chleba, masła i margaryny". Artykuł o takim tytule pojawił się jakiś czas temu na znanym portalu informacyjnym. Z ciekawości otworzyłem. Oczom nie wierzę, że w dzisiejszych czasach ktoś jeszcze może wypisywac takie farmazony:
"Przyczyną złej sławy chleba i bułek są tłuste dodatki, którymi je obkładamy (sery, wędliny, majonez itp.)." Hola! Hola! Lata osiemdziesiąte już dawno za nami! Chociaż rozumiem tę tęsknotę, ja w końcu też lubię Michaela Jacksona.
Czytam dalej: "Warto więc wymienić je na chudą szynkę, chudy nabiał, warzywa - dzięki temu zyskamy pewność, że jemy zdrowo i odpowiednio dbamy o linię.". Chuda szynka? To jakiś oksymoron?:) Chyba że chodzi o szynkę z jakiejś strasznie wychudzonej świnki. A widział kto kiedy nieutuczonego tucznika?
Widać obrońcy niskotłuszczowej diety dzielnie się trzymają. Nic to, że liczba ludzi otyłych zaczeła lawinowo rosnąć właśnie od czasów promocji wszelkich produktów light, fit i innych. Schudłem kiedyś 15kg w 6 tygodni, bez efektów, bez głodówki, a wręcz przeciwnie przy niewielkiej aktywności fizycznej jadłem w cholerę dużo (w tym tłuszczów sobie nie oszczędzałem:)). Chociaż dla zwolenników teorii "bilansu kalorycznego" mogłoby się to wydawać niemożliwe. Ostatnio jak nabrałem paru zbędnych kilogramów, znów schudłem bezproblemowo, odstawiając pieczywo, makarony i takie tam.
Dlaczego o tym piszę? Przecież nie po to, żeby ponabijać się z jakiegoś dietetyka. Zresztą wymądrzać się nie będę (przynajmniej nie w nadmiarze...). Polecam stronę www.nowadebata.pl . Tematu diety zazwyczaj nie poruszam... ale właśnie na facebookowym profilu Nowej Debaty pojawił się link do artykułu: http://www.runners-world.pl/dieta/Twoje-miesnie-pragna-tluszczu-4570.html
Cieszę się, że w końcu w popularnym biegowym czasopiśmie (którego nawiasem mówiąc nie lubię:)) pojawiło się coś innego od makaronowo-ryżowych założeń.
A to jeden z moich ulubionych przepisów na śniadaniowy fastfood:
Masło roztopiać na patelni, trzy jajka zabełtać i doprawić. Usunąć ości z połowy wędzonej makreli, podzielić mięso na części (wielkość wedle uznania, ja jestem leniwy, więc kawałki są spore). Na roztopione i rozgrzane masło wlać jajka, położyć kawałki ryby. Zrobić kawę podczas kiedy omlet będzie dochodził. Wyłożyc na talerz, polać resztą masła z patelni. Zjeść.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora shadoke (2012-03-12,19:27): Jestem pewna, że na swoich biodrach dźwigam tłuszcz wytworzony z węglowodanów, a nie z tłuszczu. Węglowodany mnie gubią...:( Jaszczurek (2012-03-12,19:34): Mnie niestety też...:):):)
|