2008-10-21
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| ...do wspólnego szaleństwa... (czytano: 207 razy)

Truchtam znów około 30 min. i jestem zadowolona, że Dzieciaki i M±ż s± już zdrowi. Ja na szczę¶cie jestem odporna na różne dziwne bakterie i wirusy. Pomy¶lałam też, że ta moja odporno¶ć jest również z biegania- nie straszne mi warunki: deszcz, słota, niepogoda. Wła¶ciwie dla biegacza nie ma niewła¶ciwej pogody- lubię gdy pada deszcz, gdy mrozi i sypie, no upał też lubię gdy mam przy sobie dużo płynów :-)
Zasuwałam więc tak z psiakiem z u¶miechem od ucha do ucha - szkoda mi jedynie, że Dzielny R. mi już nie towarzyszy- choruje, podobno ledwo zipie, ale obiecuje, że szybko z tego wyjdzie i wrócimy do wspólnego szaleństwa na trasach :-)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |