Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [41]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
jang
Pamiętnik internetowy
Pamiętnik biegowy (ku pamięci a statystyce)

Jan Goleń
Urodzony: 13-0--6-
Miejsce zamieszkania: Warszawa
168 / 216


2008-03-24

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Puszcza w ¶nieżycy (czytano: 154 razy)



Miałem pierwotnie zamiar spędzić ranek w lany poniedziałek na Łosiowych Błotach. SM¦ odpu¶ciłem, bo to mało psia impreza, choćby ze względu na powtarzane pętle. Z kolei w niedzielę Łosiowe Błota okazały się bardzo zabłocone. Więc zdecydowałem się na bieganie po stosunkowo suchym, bo piaszczystym, wschodnim krańcu Puszczy Kampinoskiej. Ogłosiłem swój zamiar na forum biegajznami.pl, ale więcej chętnych nie było. Więc kilka minut po 7.00 ruszyłem z parkingu w Opaleniu zaprzężony w Szar± i Nukę. Zaczynał sypać ¶nieg, a w czasie biegu ¶nieżyca się nasilała. Trasa: parking Opaleń-(pokręciłem się czerwonym szlakiem)-Laski-Góra Ojca-Łuże-(trochę się pokręciłem poza szlakami)-Nadłuże-D±browa-Łuże-(tu przy żółtym szlaku jest taka fajna kręta ¶cieżka po wydmach obok drogi)-Polana Opaleń-parking Opaleń. W sumie ok. 18 km, czas 1:50. Pu¶ciutko tym razem, bo wcze¶nie i pogoda psia (lubi± hasiory ¶nieżycę).

W drodze powrotnej przygody. Gaz się skończył jeszcze na Obozowej, zaraz jak załadowałem u Ewy Nukę. Ale stwierdziłem że benzyny powinno starczyć na powrót, a moje ulubione stacje ze względu na ¶więta były nieczynne. Nie starczyło. Benzyna skończyła się niedaleko pętli autobusowej przy rogu Kaliskiego i Radiowej. Zjechałem na pobocze, wyładowałem psy, przypi±łem psy i pomaszerowałem ze 2 km do stacji Statoil przy rogu Powstańców ¦l±skich i Wrocławskiej. Wiało, ¶nieżyło, zimno, paskudnie. Uprosiłem u pań obsługuj±cych stację pięciolitrow± bańkę po wodzie, napełniłem j± benzyn± i w drug± mańkę 2 km w tych pięknych okoliczno¶ciach przyrody. Jeszcze psy nie bardzo chciały posuwać się prostoliniowo, tańczyły wokół mnie i nurzały amortyzatory w kałużach. Naprędce skonstruowałem lejek z plastikowej butelki i napełniłem bak, potem podjechałem do Statoilu i zatankowałem gaz. Czyli godzinka ekstra na zimnie. Odstawiwszy Nukę do Ewy wróciłem do domu i zanurzyłem ¶mierdz±ce potem i benzyn± ciało w cudownie gor±cej wannie. I skończyło się jak zwykle, czyli błog± drzemk± w ¶rodku gazetowego artykułu. A dopiero potem ¶wi±teczne, rodzinne ¶niadanie.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Andrea
00:59
Piotr100
23:45
GriszaW70
23:01
ronan51
22:15
uro69
21:51
Wojciech
21:51
benfika
21:34
szyper
21:30
Raffaello conti
21:15
Borrro
21:13
tomas
21:04
janek1
21:04
mazurekwrc
20:38
wojtasbiegacz
20:33
szymk
20:33
Daro091165
20:30
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |