2010-09-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Życióweczka (czytano: 489 razy)

W niedzielę wybrałem się do Mogilna na ostatni start przed maratonem w Berlinie. Niestety cały czas męczy mnie przeziębienie oraz kłopoty z pochewką achillesa. Na szczęście i jedno i drugie udało się jakoś ubłagać i w czasie biegu nie przeszkadzały. Natomiast po biegu oraz dziś achilles boli. Nie wiem co będzie z dalszymi treningami.
Co do samego biegu, to mi się podobał i pewnie będę na nim gościł w następnych latach, ale mam dwie uwagi.
Pierwsza to tylko domysły. Mam podejrzenia co do pomiaru trasy. Używałem Garmina z GPS"em. GPS zawyża odległość i to jest jego znana cecha, ale na trzecim km miałem wg niego o 200 metrów więcej. To już bardzo dużo, za dużo jak na zwykłe zawyżanie. Szczególnie, że później właściwie przez cały ta "górka" się nie zwiększała aż do końcówki, gdzie nagle się podwoiła. To rodzi oczywiste podejrzenie, że coś jest nie tak z pomiarem trasy na tym odcinku.
Druga sprawa, to samochody. Nie wiem czy takie były ustalenia, czy to błąd konkretnych policjantów, ale między nas wjeżdżały samochody. W pewnym momencie za mną jechał motocykl, a przede mną samochód. Oba w odległości grożącej kontaktem w każdej chwili.pomijając już banał biegu mając 40cm przed sobą rurę wydechową. Nie tak się dba o bezpieczeństwo biegaczy.... Przecież nie zamykamy miasta na 4 godziny, tylko góra na godzinę...
Niestety z powodu zaskoczenia różnicą między wskazaniem Garmina a oznaczeniem trasy pobiegłem nierówno. Gdy na trzecim kilometrze zorientowałem się że coś nie gra, mocno przyspieszyłem, żeby próbować gonić wynik. Pierwszą połówkę zrobiłem w 23:46 netto, a drugą w 23:06.
Nowy rekord życiowy to 46:52. W czerwcu biegłem 48:12, a w zeszłym roku w listopadzie 52:xx. Widać różnicę :) Aha - bieg oczywiście w Skylonach, które jak wiadomo niosą same, więc to pewnie dlatego :)
Pilnuj się Ela :) Jak w przyszłym roku znowu urwę 6 minut ze swojej życiówki na dychę to już Cię dogonię :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Rufi (2010-09-13,08:31): A juz sie przyzwyczailam mendo ze ja stoje w miejscu a wszyscy mnie doganiaja :-) Szczegolnie faceci!!! O! :-) Rufi (2010-09-13,08:32): a gratki to juz chyba z 2x dostales:-) Nie bede sie powtarzac :-) Woland (2010-09-13,08:34): Spokojnie, jeszcze troszkę mi zostało do dogonienia. Niestety nie co roku będę się poprawiał o 6 minut na dychę :D Tomasz Ławniczak (2010-09-13,20:39): Ja mam ten sam problem co Rufi, stoję w miejscu, bo już dalej nie mogę ;) ... ale to samo czeka Ciebie Michale ;P Może zaczniemy obstawiać ile nabiegasz w Berlinie? ;D
|