2009-10-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pan Maraton - podsumowanie przed... (czytano: 217 razy)

Pierwszy Pan Maraton w moim zyciu jest juz prawie tuż, tuż. Pora podsumować krótki, bo krótki, ale zawsze, okres przygotowań. Pod koniec czerwca zamarzyłem sobie, że wystartuje w maratonie. Do tej pory nie wiem, skąd u mnie ten pomysł, ale czuje, że jestem na właściwej drodze, więc nią idę. Czy biegnę :) Przez ten cały okres nie przebiegłem nawet 400 km jak wynika z moich notatek. Nie byłem w stanie zrobić ani jednego treningu siły biegowej - te wszystkie skipy A, B C , wieloskoki itp. Miałem dwie przerwy - jedna 10 dni, druga 7, podczas których zwątpiłem, że w ogóle wystartuje. I to jest to czego nie zrobiłem. Ale najwazniejsze jest to, co zrobiłem :) A mianowicie:
- nie opuściłem ani jednego treningu, jeśli byłem w stanie trenować,
- przyłożyłem się do własciwej wg mnie diety i przede wszystkim jadłem regularnie i tak jak sie powinno jeść, czyli obiad na śniadanie itd,
- przez ostatnie dwa tygodnie naprawdę wyspałem się za wszystkie czasy - zadnego wieczoru chyba nie byłem później w łóżku niż pare min po 22,
- nastawiłem się pozytywnie do biegania i do startu i czuję calkowity luz przed jutrzejszym Panem Maratonem :))
- miałem okazje doświadczyć na ostatnim wybieganiu, dwa tygodnie temu, jakiegos fenomenu przypływu sił z kosmosu chyba i chciałbym, aby to się jutro powtórzyło,
Dziś pojechałem na krótko nad Malte. Wyczaiłem na liście startowej starego znajomego, zadzwoniłem do niego i umówiłem się na 17:30. Ucieszyłem się, bo to jedyna osoba, znana mi osobiście, która jutro wystartuje również. Ale pech chciał, że zapomniałem telefonu i na miejscu nie mogliśmy się odnaleźć. Jechałem również po jakieś lekkie bawełniane rękawiczki na jutrzejszy bieg. Szukałem długo, bo wszędzie tylko takie za 50-70 zł i wcale nie takie, o jakie mi chodziło. W końcu jednak trafiłem na dokładnie takie, jak chciałem i w super cenie.... 5 zł :)) Teraz żałuje, że nie kupiłem więcej par, ale może jutro jeszcze tez będą. Przy okazji zmierzyłem sobie % tkanki tłuszczowej i okazuje się, zgodnie z moimi przewidywaniami, że mam jej troche za mało bo jakieś 8,5%. No nic, trzeba będzie sobie podmaślić przez zime :))
Życzę wszystkim startującym a zwłaszcza debitującym w jutrzejszym spotkaniu z Panem Maratonem dużo humoru i akceptacji dla własnych słabości, zdrowego dystansu do całej imprezy oraz lekkości, łatwości i radości z pokonywania kolejnych kilometrów. I poczucia spełnienia na mecie, niezależnie od czegokolwiek :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |