2009-10-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Yasso (czytano: 310 razy)

Po niedzielnym wybieganiu dwa dni leniuchowania i rozrywki :) A co, należy się ! Oczywiście nie do końca - joga, a własciwie ryty tybetańskie są jak najbardziej korzystną formą relaxu i harmonizowania ciała. Wczoraj spokojny truchcik 7-8 km z lekkim rozciąganiem po tym. A dzis, ponieważ wpadła mi w rękę ciekawa książka pt "Praktyczny poradnik dla biegaczy" postanowiłem wypróbować coś ciekawego, o czym dowiedziałem się z tej knigi. Już dawno zauważyłem, że jak na cos jesteśmy otwarci i gotowi to zjawia się to w życiu bez żadnego wysiłku i zabiegania o to. Tak było z tą książką, przyniósł mi ją znajomy z pracy, który wie o moich przygotowaniach do maratonu.
Yasso 800 - to taka metoda treningu, która z resztą od razu bardzo mi się spodobała :)) polegająca na tym, że biega się odcinki 800 m w określonym czasie, po czym w takim samym czasie robi się przerwe w truchcie pomiędzy jedną serią a następną. Wszystko opiera się na tempie, a metoda, ponoć bardzo sprawdzająca się mówi o tym, że jeśli uda nam się przebiec 10 x 800 w danym tempie (w minutach) to w tym samym tempie damy rade przebiec maraton (w godzinach). Czyli jak przebiegnie się 800-ki po 2:00 to w maratonie można pobić rekord świata biegnąc w 2 godziny ;)
Pewno większość już słyszała i praktykowała tą metodę, ale ja np o niej nie słyszałem, więc piszę bo pewno nie jestem jedyny.
Miałem troche dylemat, w jakim czasie mam robić te 800-ki, w końcu postanowiłem pobiec na czuja, trzymajac się tego, co przeczytałem w książce, czyli biec lekko, swobodnie, nie doprpwadzając do jakiegoś mocnego zmęczenia. Wyszło cos takiego:
1 - 3:20
2 - 3:15
3 - 3:10
4 - 3:11
5 - 3:08
6 - 3:07
7 - 3:02
8 - 3:01
9 - 2:59
10- 2:58
I dobrze, że nie spoglądałem na stoper w czasie biegu, bo mam wrażenie, że wszystkie odcinki przebiegłem w tym samym tempie. Widocznie z biegiem rozgrzewałem się i stąd biegłem coraz szybciej. Bardzo fajny trening, jak dla mnie, w dodatku zrealizowałem założenia, bo spokojnie mogłem biec szybciej, jednak wtedy nie byłby to trening bodźcowy, ale mocny trening, a na to już za późno - raptem 10 dni do maratonu.
Co wynika z tego dla mnie ? Teoretycznie jestem przygotowany żeby przebiec maraton w okolicach 3 godzin. Ale zdaje sobie sprawę, że KONDYCYJNIE jestem na to przygotowany. I to wszystko. Mięśnie tez spokojnie dałyby rade, ale układ kostno-szkieletowy nie da rady, chyba że przez te 10 dni stanie się jakiś cud i stawy przeżyją renesans. Dla mnie jednak najwazniejszy jest sam bieg, ukończenie maratonu w dobrej formie, to w końcu pierwszy mój maraton. Na jakies ambicje czasowe przyjdzie jeszcze czas. Na teraz chciałbym przebiec maraton bez zatrzymania i bez kontuzji i jak przebiegne w 3:30 to będę naprawde bardzo zadowolony :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-10-01,19:45): Taką metdę miałam okazję przetestować na sobie podczas długiego pobytu w Holandii...i bardzo przypadła mi do "gustu"...Życzę złamania 3.30...wydaje mi się, że troszkę wyżej mierzysz.....mam rację??? tygrisos (2009-10-01,21:51): Pewnie, że wyżej, ale...., jeszcze nie w tym roku, nie teraz. Teraz ma być udany debiut i trzeba dobiec do mety, to jest w moim rodzinnym miescie, bedzie dużo kibiców :))
Dziękuję za życzenia :)
|