2009-09-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| I pozytywnie i nie. (czytano: 161 razy)

Dzi¶, troche z dusz± na ramieniu, wybrałem się nad Malte, żeby przekonać się, czy zeszłotygodniowa kontuzja jest już przeszło¶ci±, czy nie. Jak na zał±czonym zdjęciu pojechali¶my razem z Doni±, która postawiła sobie ambitne zadanie przebiec jedno kółeczko.
Wstali¶my o pi±tej, ja czułem się jako¶ dziwnie, jakby mnie jakie¶ przeziębienie łapało, ale pewno była to wina otwartego okna a noc była zimna i zwyczajnie zmarzli¶my. Po poranych ćwiczeniach szybko jednak mineło, zjedli¶my pyszne ¶niadanie w postaci gotowanych na parze warzyw i godzine przed treningiem drugi posiłek. I to była porażka ! Też było dobre, natomiast odgrzewane od wczoraj i nie schowane na noc do lodówki.
No i się zaczęło - Donia nie dała rady przebiec kółka bo dziwna niemoc ja ogarnęła a ja byłem skoncentrowany na tym, czy odezwie się achilles, czy nie i spokojnie sobie biegłem dalej. Jedno nic, drugie nic, na trzecim złapałem wiatr w żagle, ale na czwartym zacz±łem nagle słabn±ć. Ale nie od biegu tylko jako¶ tak inaczej. Zacz±ł mnie boleć brzuch, więc skończyłem na 22 km i czułem że słabnę coraz bardziej.
W planach mieli¶my kino, co uczynili¶my i tam dopadły mnie siódme poty i bóle brzucha. Okazało się, że Donata ma podobnie, choć może troche w lżejszym wydaniu. Zaczeli¶my więc dochodzenie i doszli¶my do wniosku, że mogło nam tylko zaszkodzić to wczorajsze. Ale na szczę¶cie już minęło i jej i mi - także skończyło się na jednodniowej niedyspozycji.
Tak sobie my¶le, że te moje przygotowania do maratonu przebiegaj± ci±gle pod jak±¶ presj±, ci±gle co¶ wyskakuje. Może ja mam po prostu nie biec jeszcze teraz ? Jadę sprawdzić co z achillesem, to wyskakuje grypa żoł±dkowa. Ale naprawde ulzyło mi w kinie, mimo wszystko, kiedy u¶wiadomiłem sobie, że to nie było zwykłe zmęcznie, tylko jaki¶ wirus. Po tych czterech kółkach, jak pomy¶lałem, że jestem dopiero na półmetku maratonu i zupełnie bez sił, to mi się odechciało biec. Ale niech bedzie, że wirus i tej wersji się będziemy trzymać do następnej niedzieli :)))
A za nami w tle, po prawej - meta Poznańskiego Maratonu, ciekaw jestem, czy liczba osób przekroczy 4 000, na dzi¶ jest ponad 3 300. Teraz mi się przypomniało, że ¶nił mi sie dzi¶ start, który w moim snie odbył się na Alei Wielkopolskiej i to w przeciwnym kierunku :) Co¶ mi sie pomyliło i wystartowałem za szybko wpadaj±c na pierwsz± linie rostawionych biegaczy. Musiałem się tłumaczyć, że ja pierwszy raz i nie wiedziałem, że to był sygnał do jakiego¶ zajęcia stanowisk :D
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |