2009-01-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nocne bieganie i kuracja cytrynowa! (czytano: 157 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.robsik.com

Moje wczorajsze zbieranie się do biegania można porównać chyba już tylko do „Sójki". Od rana było co robić. A to cytrynki, a to spacer, a to spanie, a to film itd. Na bieganie wyszedłem dopiero 23:50 - żona uznała, że chyba naprawdę mam nierówno pod sufitem! Ale obowi±zek - obowi±zkiem jest (...)
Decyzja zapadła: od wczoraj wystartowałem z kuracja cytrynow±, któr± odkładałem już od kilku miesięcy. Pierwsze pięć cytryn było okropne! Skręciło mi żoł±dek tak, że miał wielko¶ć orzecha a następnie wywrócił się na drug± stronę. W kilka chwil oblał mnie zimny pot i czułem się nieco tak jak przed wymiotami - tyle, że nie było mi niedobrze. Położyłem się i to pomogło - ulżyło mi trochę. Przeleżałem tak do ¶niadania (aby minimum to 30 minut minęło) a potem jednym susem do kuchni, gdzie wszystko co było w zasięgu wzroku zjadłem z prędko¶ci± ¶wiatła. ¦niadanie było tym ratunkiem, na który czekał mój biedny żoł±dek.
Dzi¶ z rana było już 10 cytryn (...)
Posty w cało¶ci można przeczytać na stronie: ww.robsik.com
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |