2008-11-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| słowo o Galloway'u (czytano: 99 razy)

Dzi¶ rano 12 km. Wiatr, błoto, syf, a jednak było całkiem fajnie. O wiele za szybko, ale w końcu to roztrenowanie, więc biegam dla przyjemno¶ci - wyszło ¶rednio 5,1 min/km.
Potem maraton ze studentami. Nie pamiętam czy kilka lat temu byłem taki sam, ale wydaje mi się, że większo¶ć osób, które zdobywaj± wyższe wykształcenie nie powinny go zdobyć; albo wyższe wykształcenie powinno być jako¶ stopniowane. Jak strefy startowe w zawodach. Bo niby wszyscy s± biegaczami, ale jedni nabiegaj± 2:15 a inni 4:55. I podobnie jest ze studentami - z tym że większo¶ć, odnoszę wrażenie, chce po prostu ukończyć ten swój maraton, w jak największym limicie czasu, do tego najchętniej Galloway'em... To trochę frustruj±ce dla wykładowców i prowadz±cych - teraz, kiedy jestem po tej drugiej stronie ¶wietnie to rozumiem.
A wracaj±c do sportu i formy: wiadomo¶ć dnia jest taka, że nie przytyłem podczas roztrenowania - ważę ok. 71-72 kg, a więc jest ¶wietnie. Mam nadzieję, że do wiosennego debiutu w maratonie osi±gnę docelowe 67 kg.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |