2014-01-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieg na medal :) (czytano: 851 razy)

Bieg nie nadawał się na bicie życiówek. Po pierwsze dlatego, że nie było pomiaru czasu, a sama impreza miała raczej charakter okolicznościowy. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to dla mnie wielkie święto, a udział w tym biegu był swoistą nobilitacją.
Organizator zapewniał, że udział wzięło niemal 5000 biegaczy. Biorąc proporcję po ilości toruńskich mikołajów, których ze słynnego mostu startowało około 4 tysięcy, uważam, że liczba orkiestrobiegaczy była wiele mniejsza. Zapewne duży udział w tym miała fatalna pogoda, od samego rana zacinał deszcz i wiał zimny wiatr. W żaden sposób nie wpłynęło to jednak na gorącą atmosferę imprezy. A do tego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w czasie samego biegu przestało padać i nawet przez chwilkę widać było lazur nieba.
Mimo, że startowałem z przodu, na starcie panował raczej chaos i straciłem sporo przez pierwsze najmniej 500-600 metrów, gdyż musiałem wyprzedzać nordicwalkerów z kijkami, biegaczy z pieskami, dzieci luzem i na rowerkach, spacerowiczów.
Mimo tego wynik na 5 km poprawiłem o ponad minutę! Organizator podawał długość trasy 5555 m, endo pokazało 5600 metrów, czas jak mówiłem nie był mierzony, a mój stoper pokazał mi 28:31. Jako dystans przyjąłem średnią - 5,58 km, więc średnie tempo wyszło mi 5:07 min/km, czyli jak na żółtodzioba całkiem nieźle.
Trasa była fajna, uliczkami starego miasta zrobiliśmy pętelkę z niezłym 1,5 km podbiegiem. Będzie co wspominać, za każdym spojrzeniem na fantastyczny pamiątkowy medal.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |